Życie w Kornwalii

O tym jak pewien słoń został znokautowany przez Japończyków

Cóż to się stało!?

Jak komuś wszystko z rąk leci i jest jak słoń w składzie porcelany to tak się właśnie dzieje. Ja jestem tym słoniem niestety. Taka już jestem nieuważna i szybka, myślami zawsze gdzie indziej, a potem tak to właśnie wygląda i z ulubionej miseczki zostały skorupy. Mój tato mawiał : “wszystko co bierzesz w swoje ręce to psujesz”, “nie mogę cię rozczarować ojcze”, odpowiadałam rezolutnie.

Teraz jestem już dużą dziewczynką, ale psucie mi pozostało. Ta miseczka z angielskiej porcelany była moją ulubioną. Dostałam ją od kogoś i używałam bardzo często aż do momentu, kiedy rozprysła się na tyle kawałków. Byłam bardzo rozczarowana tym faktem, przytomnie jednak schowałam skorupy i zaczełam myśleć.

Jakiś czas temu usłyszałam o japońskiej sztuce naprawiania porcelany Kintsugi, co dosłownie znaczy połączyć złotem. Historia tej sztuki sięga korzeniami XVI wieku kiedy to pewien shogun Yoshimasa Ashikaga potłukł swoją ulubioną, chińską czarkę do herbaty. Była tak cenna dla niego, że wysłał ją do chińskich rzemieślników z prośbą o naprawienie. Chińczycy głowili się nad tym niezmniernie i próbowali naprawić, ale wynik był żałosny. Piękna miseczka zamieniła się w protezę połączoną metalowymi nitami, które miały ukryć nieszczęsne pękniecia. Zdesperowany shogun zwrócił się o pomoc do rodzimych rzemieślników. Japończycy postanowili nie ukrywać pęknieć tylko je wyeksponować. Użyli specjalnego rodzaju laki, którą skleili czarkę, a później powlekli pęknięcia sproszkowanym złotem. I tak powstała nowa gałąź sztuki. Kintsugi, coś niedoskonałego, z bliznami pokrytym szczerym złotem zyskało na wartości. Ponieważ proces naprawiania wymagał dużej cierpliwości i był pracochłonny, poddawano temu tylko wyjątkowe rzeczy, cenne dla właściciela.

Sztuka ta znalazła odzwierciedlenie w filozofii japońskiej, którą podziwiam już od dłuższego czasu. Zamiast ukrywać swoje blizny emocjonalne, pokazujmy je, to właśnie one czynią nas pięknymi. Są dowodem naszej siły, którą okazaliśmy podnosząc się po każdym upadku i po każdym bolesnym doświadczeniem życiowym. Stajemy się bardziej wartościowi i autentyczni. Czas nas uczy pokory, ale też pokazuje, że mamy wewnętrzną siłę, taką siłę, której się nawet nie spodziewaliśmy odkryć w sobie. Nikt nie jest idealny, ale pomimo naszej niedoskonałości jesteśmy piękni. Perfekcjonizm prowadzi do rozczarowania. Czy nie jest to piękne podejście do życia i do naszej niedoskonałości? Wymaga akceptacji tego co się nam przytrafiło w życiu i zrobienia z tego naszego atutu. Doświadczenia życiowe wzbogacają nas, uczą cierpliwości i doceniania prostych rzeczy.

A jak się to ma do tytułowego słonia? Otóż możemy bezkarnie tłuc nasze ulubione rzeczy, a potem odnaleźć przyjemność w naprawianiu ich. Okazuje się, że jest to bardzo na czasie. Jeśli wpiszecie w Google kintsugi, to wyskoczą wam zdjęcia pięknych przedmiotów ze złotymi bliznami. Nawet piękna kolekcja włoskiej zastawy, która kosztuje majątek. Niektórzy specjalnie rozbijają porcelanę, żeby ją potem skleić tą metodą.

Znalazłam firmę, która zajmuje się sprzedarzą takich zestawów do naprawy porcelany na Amazonie. Cena około 15 funtów, nazwa firmy Sandy farm Leaf. Nie jest to absolutnie reklama, ale szczera polecajka. Po prostu zauroczyła mnie ta mała, niezależna firma, która dba o szczegóły. To była prawdziwa przyjemność otrzymać ten zestaw, pięknie zapakowany, ze szczegółową instrukcją użycia. Te dwie miseczki, które widzicie na zdjęciu, są przeznaczone do rozbicia, aby móc nabrać wprawy w naprawieniu tego na czym nam bardzo zależy. Tak jak mojej ukochanej miseczki.

Tak wygląda moja miseczka po naprawieniu. Wymaga jeszcze delikatnego wyszlifowania. Czyż te złote blizny nie dodały jej uroku? Uważam, że tak. Jestem nią wręcz zachwycona. To była przyjemna, bardzo twórcza praca, a muszę tu dodać, że nie jestem wogóle uzdolniona manualnie, przecież wszystko mi z rąk leci i mam sztywne palce. Moje przyjaciółki mogą to potwierdzić, zwłaszcza ta, której natłukłam trochę rzeczy. Pewnie wzdycha czytając to , nie tylko tłukłam, ale wylewałam czerwone wino na białe dywany i obrusy. Przynajmniej jestem teraz specjalistką w szybkim wybawianiu plam.

Tak więc słonik może tłuc wszystko co mu się zamarzy, jak na złość dawno niczego nie stłukłam.

Author

admin@grochzkapusta.co.uk
Na imię mam Aneta i od szesnastu lat mieszkam w Anglii z czego ostatnie osiem lat w Kornwalii. Zakochałam się w klifach, wrzosach i oceanie, od pierwszego wejrzenia i chyba z wzajemnością. Oprócz tego kocham książki, samotne spacery po klifach i kąpiele w zimnym oceanie. Dopiero zaczęłam moją przygodę z blogowaniem, ale mam nadzieję, że będę mogła przybliżyć wam taką Kornwalię jaką pokochałam.

Comments

Niewszystkolubiejka
29 maja 2021 at 9:07 AM

Swietna sprawa ,a jaka filozofia do tego , podoba mi sie , bardzo!



Pozostaw odpowiedź Niewszystkolubiejka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zmiany, zmiany

15 maja 2021