Życie w Kornwalii

Uroki życia w Kornwalii

Dawno nic nie pisałam ponieważ zajęta byłam…..życiem. Brzmi górnolotnie? Napuszenie? Pompastycznie? Wiem, wiem to ostatnie słowo nie istnieje w języku polskim, sama je sobie wymyśliłam, ale podoba mi się bardziej od naszego “pompatycznie” i pewnie mi się skojarzyło w głowie z angielskim ‘bombastic’.

Przepraszam za te nędzne dywagacje, to pewnie efekt zbyt długiego ostatnimi czasy, przesiadywania na słońcu. Pogoda zaczeła nam dopisywać. Weekend, w którym gościliśmy G7, był cudowny! Oczywiście ja jako gospodyni tego spotkania na szczycie niezbyt się wysilałam, nie ruszyłam nawet najmniejszym palcem w tej sprawie, za to cieszyłam się słońcem i plażowaniem. Dziwnie mi było jednak kiedy w sobotę przyjechałam na moją ulubioną Godrevy i zobaczyłam, samochód zwany żyrafą z ogromnym radarem i mnóstwo policjantów wokół.

To niezbyt udane zdjęcie, ale przyznacie, że to najprzyjemniejszy widok na ulubionej plaży, wygląda groźnie. Na czas wizyty przywódców światowych, zastosowano szczególne środki bezpieczeństwa, oczywiście każdy z nich przyjechał z własną obstawą. A już na miesiąc przed ich wizytą, do Kornwalii zostały oddelegowane brygady policjantów z Londynu i Manchesteru i innych większych miast. Bo policjii w naszej Kornwalii to nie mamy za dużo. Był to więc dobry weekend dla naszych drobnomieszczańskich, rzezimieszków, jako, że na posterunku w Camborne ostał się tylko jeden dyżuryjący, pewnie plujący sobie w brodę, że nie może uczestniczyć w takim ważnym wydarzeniu. Nie słyszałam jednak o żadnych spektakularnych przestępstwach w tym czasie. Nasi lokalni przestępcy ponoć nie grzeszą inteligencją w porównaniu z ich londyńskimi kolegamii po fachu. Na szczęście tą wiedzę zdobyłam nie przez osobiste doświadcznie tylko dowiedziałam się od osób pracujących w policjii.

Muszę jednak przyznać, że było coś w tym ekscytującego przesiedzieć sobotnie popołudnie na plaży leżącej dokładnie na przeciwko Carbis Bay gdzie urzędowali oficialowie. Może ta ekscytacja unosiła się w powietrzu, no bo i policjańci wokół, i samoloty latające bez przerwy i statki, może i lotniskowce, które można było dostrzec gołym okiem. Jakby nie było to niecodziennie się zdarza być tak blisko światowej polityki. Osobiście jestem bardzo daleko od polityki, więc cieszyłam się tylko słoneczną pogodą i czasem spędzonym z przyjaciółmi. Bo cóż może być bardziej przyjemnego od dnia spędzonego na pływaniu w oceanie, jedzeniu grilowanych kiłbasek na plaży ? Może bardziej przyjemne jest zakończenie dnia siedząc na klifie, oglądając spektakularny zachód słońca, sącząc przy tym proseko, pogryzając truskawki. Oh nie zazdroście proszę, mam tak tylko kilka razy w roku.

Author

admin@grochzkapusta.co.uk
Na imię mam Aneta i od szesnastu lat mieszkam w Anglii z czego ostatnie osiem lat w Kornwalii. Zakochałam się w klifach, wrzosach i oceanie, od pierwszego wejrzenia i chyba z wzajemnością. Oprócz tego kocham książki, samotne spacery po klifach i kąpiele w zimnym oceanie. Dopiero zaczęłam moją przygodę z blogowaniem, ale mam nadzieję, że będę mogła przybliżyć wam taką Kornwalię jaką pokochałam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *